Festiwal czyli pretekst

Przygotowywanie kolejnych edycji „Muzyki w Raju” oznacza miesiące rozmów i korespondencji. Pozornie rytm przygotowań jest co roku taki sam. Mniej więcej w tym samym czasie tworzymy  założenia programowe i artystyczne, mniej więcej o tej samej porze dochodzą do nas złe i dobre wiadomości na temat naszego budżetu, w podobnym momencie podejmujemy ostateczne decyzje, a później systematycznie zaczynamy wcielać je w życie. Wygląda to na działanie dość uporządkowane, może nawet zrutynizowane. Cieszylibyśmy się, gdyby tak było, ale jest zupełnie inaczej.
 
„Muzyka w Raju” ma w swoim genotypie zakodowaną jednocześnie stałość i zmienność. Stałość zauważamy bez trudu. To samo miejsce, ten sam porządek dnia, zawsze przynajmniej kilku znanych już publiczności wykonawców. Nawet pojawiające się niekiedy ekstremalne propozycje repertuarowe i wykonawcze można, pomimo ich incydentalności i zmienności, uznać za stałe.
 
Zmienność, oprócz tej oczywistej – nowi wykonawcy, nowa muzyka, nowe estetyki – jest zdecydowanie trudniejsza do zauważenia. Ta najistotniejsza rozgrywa się w nas samych, ludziach, którzy „Muzykę w Raju” wymyślają i którzy na niej występują. Odkrywamy ją właśnie w procesie przygotowywania festiwalu. Wtedy, gdy w czasie rozmów, zespołowych refleksji, korespondencji zauważamy, że zmieniają się nasze intencje, nasze cele, wreszcie nasze motywacje. Odzwierciedlają to, co dzieje się w naszym życiu, w naszej całorocznej aktywności w różnych miejscach świata. Odbijają się w nich nasze sukcesy i niepowodzenia, nasz entuzjazm i nasze apatie, nasze konieczności, ograniczenia i marzenia.
 
Niemal każdy koncert, który usłyszycie Państwo w Paradyżu ma swoją historię. Możecie być pewni, że żaden z nich nie jest po prostu produktem wybranym z gotowej oferty dostępnej dla wszystkich. Nawet wtedy, gdy w programie zauważycie utwory, które już w Paradyżu rozbrzmiewały i do tego w wykonaniu muzyków, którzy już je tutaj grali lub śpiewali, nie jest to wynik naszej bezradności czy wypalenia, ale wybór zawsze podyktowany jakąś szczególną racją.
 
„Muzyka w Raju” jest doskonałym pretekstem do spojrzeń na zjawisko jakim jest muzyka dawna z różnych punktów widzenia. Jednym z tych, które nas w tym roku szczególnie interesują  jest pozytywne estetyczne napięcie jakie pojawia się pomiędzy stylami wykonawczymi różnych generacji artystów. Dostrzec je najłatwiej, kiedy ze sobą współpracują, ale także wtedy, gdy samodzielnie wykonują podobną muzykę. Mamy nadzieję, że każdy z nas znajdzie swój prywatny pretekst, by tutaj być i nasze coroczne spotkanie w Paradyżu współtworzyć.
 
Cezary Zych